Niezbędne do zobaczenia popularne momenty na łódce
Advertisements
Wyobraź sobie: smukła, biała prywatna łódź przecina fale jak gorący nóż masło, a jej silnik ryczy jak delfin naćpany kofeiną. Na pokładzie jest wspaniała czwórka pasażerów plus kapitan, który steruje, jakby ścigał go morski potwór.Pędzą na pełnych obrotach, z twarzami smaganymi przez wiatr, a jednocześnie uśmiechają się, jakby właśnie odkryli sekretny oceaniczny happy hour. Kiedy machają do kamery, rozmazuje się w niej ekscytacja i morska bryza, sprawiając wrażenie, jakby brali udział w castingu do „Szybkich i podwodnych”. Cała scena to koktajl prędkości, emocji i rozwianych włosów.
Są szybcy i wściekli, a potem jest ten facet, który rozpędza swoją czarną pontonową łódź do prędkości, przy której zawstydziłaby się motorówka. Z każdym obrotem kierownicy jest tak skupiony, że można by pomyśleć, że bierze udział w castingu do kolejnego wielkiego filmu akcji, wcielając się w stoickiego, niewzruszonego bohatera. Jego wyraz twarzy jest nieruchomy jak ręka chirurga, niezmienny nawet wtedy, gdy łódź śmiga i pędzi, zostawiając za sobą spieniony ślad wody.Wygląda, jakby należał do elitarnej ligi wyścigów pontonów, gdzie jedyną zasadą jest zawsze wyglądać jak najfajniej. Pewnie spóźnia się na bardzo ważną randkę… na morzu!
Advertisements
Advertisements

